Facebook
Google+
Twitter

Medytacja / wizualizacja runy Ansuz




Medytacja / wizualizacja runy Ansuz 
Wejdź w stan odprężenia, skup się na swoim ciele po czym postaraj się wyłączyć jego odczuwanie, tak byś mógł stać się tylko świadomością. Wyobraź sobie jak twoja energetyczna postać staje się coraz cięższa, poczuj coś na zasadzie przyciągania, które ściąga cię w dół. Spójrz w dół, dostrzeż jak zmierzasz w kierunku szarej, jałowej ziemi, która przypomina skalną, spękaną skorupę. Skup się na emocjach ci towarzyszących. Zadaj sobie pytanie, czemu musisz ulegać temu przyciąganiu, dlaczego twoja istota pozwala na ściągnięcie ciebie do przestrzeni wiecznej ciszy, w której rządzi tylko stagnacja, spokój zamykający twój potencjał. Poczuj jak bardzo nie chcesz znaleźć się w tym miejscu, nawet niech pojawi się w tobie strach wynikający ze świadomości, nieuchronności zetknięcia się ze spękaną powierzchnią na dole. Daj sobie czas na przeżycie tych wszystkich odczuć. Gdy uznasz że już czas, że wiesz czemu skazałeś siebie na bycie głuchym wobec siebie samego, wyląduj na pustyni pozbawionej barw, ruchu czegokolwiek. Poczuj twardość, ostrość pod twymi stopami, zatrzymałeś się w świecie który nic od ciebie nie chce, jest on pustką, pustynią nie posiadającą niczego co mogło by powodować w tobie konkretne odczucia czy bodźce. Patrz dookoła nie widząc niczego poza szarością. Teraz skup się na ciszy, nie wieje tu wiatr, nic się nie porusza, poczuj się samotny, pozbawiony nadziei na wyzwolenie z tego miejsca. Cisza wokół niech zagęści atmosferę tak byś odczuł jej ucisk na skroniach. Twoja dusza usycha, szara masa ziemi pod twoimi stopami unicestwia ją, zaczyna wysysać z niej światło, skup się na tym doznaniu. Czy wiesz teraz dla czego trafiłeś do jałowego świata ciszy? Cisza ta nie pozwala ci usłyszeć twojego wewnętrznego szeptu, wyniszcza cię ponieważ od dawna byłeś głuchy na swój wewnętrzny głos, nie rozumiałeś siebie, ludzi. Kreowałeś się w sposób sztuczny, po to tylko by przypodobać się innym, pasować do obowiązujących schematów. Twój potencjał był tłamszony przez ciśnienie chciejstwa, strachu bycia sobą. Zadaj sobie pytanie kiedy ostatnio słyszałeś siebie, kiedy byłeś szczery wobec siebie samego. Niech te przemyślenia wyzwolą w tobie siłę do krzyku. Pozwól swojej duszy krzyczeć, czuć się poprzez to uwolnionym, nic już cię nie krępuje. Krzyk twojej duszy będący swego rodzaju tchnieniem odrodzenia, niech narysuje przed tobą wielki, błękitny znak runy Ansuz, z którego niech wypływa powiew wiatru, chłodnego, miłego, orzeźwiającego. Poczuj jak znak ten przyciąga cię, poddaj się błogiemu poczuciu płynięcia ku niemu, ciesz się narastającym błękitem wokół. Zbliżaj się ku runie, słysz świst wiatru, czuj jak twoja dusza promienieje powietrzem, jak oddycha. Przejdź przez znak runy Ansuz, niech towarzyszy ci uczucie przejścia przez chłodne białe światło, które cię nie oślepia a jedynie wypełnia twoje widzenie. Gdy dojdziesz do końca białego światła znaku runy Anzus, znajdź się nad chmurami, nad tobą niech znajduje się ciemniejący, głęboki błękit wszechświata. Daleko na horyzoncie zobacz światło, które jest źródłem wszystkiego, poczuj płynące od niego bezpieczeństwo. Patrz na puszyste obłoki chmur pod tobą, skup się na wolności, na nieograniczoności. Jesteś spójny, wyzwolony, teraz możesz ulecieć w każdym kierunku który wskaże ci twoja intuicja, wewnętrzny głos. Ciesz się lekkością i gdy uznasz że już czas wróć do rzeczywistości.

Galeria: