Facebook
Google+
Twitter

Klucz do bycia szczęśliwym to znajomość oraz akceptacja samego siebie

Od dłuższego już czasu szerzy się moda na pracę nad sobą, poszerzanie swojego samo poznania, czy też pisząc obrazowo wzniesieniem swojej świadomości, percepcji. Popularne są wszelkiej maści i kalibru warsztaty, spotkania na których szerzy się tezy mówiące o tym, że każdy człowiek jest cudowną istotą mogącą wszystko, że liczy się tylko miłość, pozytywne nastawienie do świata, ludzi, tego co nas otacza. Oczywiście nie było by nic w tym złego, gdyby nie fakt, że każda próba wmówienia sobie, że posiada się rzeczywistą, wręcz namacalną moc sprawczą nie daje praktycznie żadnego rezultatu, nie zmienia się nic w naszej pracy, związku, zdrowiu, ogólnie pisząc życiu. Pomimo nieustannego uderzenia głową o ścianę i zadawaniu sobie pytań co mogę zrobić by zmieniła się jakość mojego istnienia, bym mógł mieć lepszą pracę, udane życie osobiste, nie był przepełniony lękami, kompleksami nie przychodzi nam na myśl nic co mogło by realnie zacząć odmieniać nasze samo postrzeganie, to jak podchodzimy przede wszystkim do samych siebie. Jeżeli więc czujemy, że doszliśmy do punktu ostatecznego, że nic dalej nie jesteśmy w stanie już zrobić by wyjść z marazmu, zawieszenia, które z czasem staje się cierpieniem, sprawiającym że zaczynamy nie znosić życia, tego że każdego dnia musimy się z nim zmagać warto jest zdać sobie pytanie czy oby na pewno wierzmy w to że chcemy doświadczyć zmian, które tu i teraz zaczną się dziać, inicjować oraz materializować. Często zapomina się o tym, że nawet to co jest złe, nas dołujące, unieszczęśliwiające może i tak zresztą się dzieje stać się dla nas swego rodzaju bezpiecznym nawykiem, przyzwyczajeniem, w którym czujemy się wygodnie, tak jakbyśmy mieli na sobie ubranie, które nie jest może ładne, ale pozwala nam ono poczuć się w pełni komfortowo. Każdy proces zmian, transformacji zmusza nas do wyjścia z przestrzeni komfortu, która nic od nas nie wymaga, nie zmusza nas do realnego działania, do poczucia się kimś kto co jest najważniejsze może ot tak prostu wziąć życie w swoje ręce. Warto jest byśmy pracując nad sobą nie skupiali się na tym co nas ogranicza, blokuje, nie dostrzegajmy przez moment naszych lęków, kompleksów, duchowych ograniczeń, liczyć się powinno a wręcz musi to że wierzymy, że chcemy inaczej żyć, a każde nasze działanie już na wstępie jest napełnione naszą bezwzględną pewnością siebie, świadomością że jeżeli czegoś chcemy to w taki czy inny sposób do tego dojdziemy. Zawsze liczy się tylko prawdziwość, czystość naszego samo odczuwania, samo mówienie że posiadamy w sobie moc jest pustym hasłem, które przeważnie rozbija się o mur naszego nieidentyfikowania się z naszym potencjałem twórczym. Można latami więc siebie udoskonalać ale też nie wiedzieć o tym co się naprawdę może, jaką siłę kreacji się w sobie posiada. Gdy chcemy więc stać się kimś kto jest sobą i nie chodzi tutaj o to by przeistoczyć się w siłacza, mocarza, który przesuwa, nagina obieg wszelkich otaczających nas energii pod swoją wolę, chciejstwo warto jest zapytać siebie kim się jest, jak samego siebie się odczuwa, co się o sobie myśli, co można na pewno wcielić w życie a na co nie jest się jeszcze gotowym. Te bardzo proste, banalne pytania są niczym innym jak realnym wejrzeniem w swoje wnętrze, możliwości, ponieważ największym błędem, dowodem iż nie jest się gotowym na świadome życie jest nie umiejętność dostrzeżenia swoich możliwości jak i też ograniczeń, które są tylko i wyłącznie czymś co ma nas pobudzić do działania, do stania się kimś w pełni siebie pewnym. Spełnieni są zawsze ci ludzie którzy nie ukrywają przed sobą swojej niepowtarzalnej natury, nie krępują się mieć marzenia, swoje małe słabości, zachcianki, być może warto jest pokierować się tylko głosem naszej intuicji, serca oraz zrezygnować z męczącego, wypalającego dążenia do dojścia bliżej nieokreślonego oświecenia, duchowej doskonałości, którą chcąc nie chcąc posiadamy zawsze. 

Galeria: